Dam sobie rękę uciąć, że macie „listę” produktów spożywczych, bez
których nie jesteście w stanie się na co dzień obyć. Ja też mam swoich ulubieńców, którzy zawsze są obecni w mojej
kuchni. Mogę po nich iść z zamkniętymi oczami (uważając, żeby się nie zabić o
kosz na śmieci czy garnek czekający na umycie) i wiem, że zawsze je znajdę tam,
gdzie mają swoje miejsce. Moja lista układała się przez lata, ale jej
ostateczna wersja powstała ostatnimi czasy, kiedy to moje codzienne żywienie przeszłą
małą-wielką ewolucję. Robiąc zakupy biorę pod uwagę dwa czynniki, które MUSZĄ
ZAWSZE występować jednocześnie – moje smakowe preferencje + produkty dozwolone
przy Hashimoto i diecie redukcyjnej. Jakie to produkty? Zobaczcie sami.
![]() |
Źródło: Internet |
JAJKA
Mój
jadłospis bardzo mocno bazuje na jajkach – jem je niemalże codziennie,
zwłaszcza na śniadanie – uwielbiam gotowane, smażone, pieczone w formie
muffinek (polecam – coś pysznego). Mam to szczęście, że „fundatorki”
spożywanych przez nas jajeczek chodzą kilka metrów od mojego okna, poskubując
trawkę i jedząc wszelkie pyszności z domowej kuchni – te to mają klawe życie.
Jeśli jednak następuje kryzys i jajek jest niewiele, zawsze kupuję te z wolnego
wybiegu. Cena nie gra roli – liczy się jakość.
ŚWIEŻE WARZYWA
Oczywiście
warzywa to podstawa zdrowej diety, ale w moim przypadku nie wszystkie wchodzą w
grę. Musiałam ograniczyć rośliny psiankowe (pomidory, paprykę, ziemniaki i
bakłażany - buuuuu) i strączkowe (tu czuję jeszcze większą rozpacz). Na szczęście
pozostaje nadal w czym wybierać. W mojej kuchni NIE MOŻE zabraknąć: batatów,
cukinii, pieczarek, marchwi i ogółem włoszczyzny (seler, por, pietruszka - kocham
zupy, a włoszczyzna w mojej zupie to mus), cebuli i szczypiorku, a także selera
naciowego.
BANANY
Dzień
bez banana to dzień stracony. Kocham je ja, kochają je moje dzieci. Są bazą
bezglutenowych placuszków oraz owocowych koktajli, które są wspaniałą formą
podania dzieciom różnych zdrowych składników, które w nieprzetworzonej formie
wzbudzają w dzieciach negatywne emocje - emocje pod tytułem "bleee" i "fuuuj". Czasem stanowią posiłek same w sobie –
Stachu potrafi zjeść na śniadanie lub kolację dwa banany i nic więcej.
TRUSKAWKI
Jeden z
moich ulubionych owoców. Bezkonkurencyjnie wywołuje wspomnienia z czasów
dzieciństwa, kiedy to miska truskawek ze śmietaną i cukrem sprawiała, że czułam
się najszczęśliwszym dzieckiem na ziemi. Do dziś kocham ten smak. W sezonie
zajadamy się truskawkami świeżymi, najczęściej prosto z ogródka babci. Zimą
wybieram truskawki mrożone i nawet w tej chwili, gdybyście zajrzeli do mojej
zamrażarki, wypadłaby z niej torebka takich właśnie truskawek. Koktajl z
dodatkiem truskawek to dla mnie prawdziwy rarytas. Uwielbiam.
KOKOS
Produkty
kokosowe to już stały element mojej kuchni. Mleko kokosowe towarzyszy mi na co
dzień jako składnik koktajli, zup, sosów, zdrowych deserów - może nie wiecie,
ale „bita śmietana” z mleka kokosowe to prawdziwe niebo w gębie. Oprócz mleka,
obowiązkowo muszę mieć olej kokosowy. Zazwyczaj kupuję dwa rodzaje – do deserów
olej nierafinowany, o pięknym kokosowym aromacie, a do smażenie olej rafinowany
– bezsmakowy i bezzapachowy, o wyższej temperaturze dymienia. Co jeszcze?
Oczywiście wiórki kokosowe i mąka kokosowa. Te pierwsze jako dodatek do
omletów, koktajli, deserów, surówek. Mąka oczywiście jako zamiennik mąk glutenowych
– do różnego rodzaju placków, omletów i wypieków.
AWOKADO
Prawdziwa
zdrowotna bomba. Pyszne z
odrobiną soli, jako pasta na kanapki lub jako element słodkiego kremu
czekoladowego czy zielonego koktajlu. Warto na stałe wprowadzić
do jadłospisu.
MLEKO ROŚLINNE
Z bólem
serca pożegnałam produkty mleczne. Mleko, jogurt czy kefir jadałam na co dzień,
w całkiem sporych ilościach, a tu nagle taka drastyczna zmiana. No cóż, chcę
być zdrowa, nawet jeśli kosztuje mnie to sporo poświęcenia. Muszę przyznać, że
z powodzeniem zastąpiłam wyżej wymienione produkty (może oprócz kefiru, choć to
kwestia czasu) odpowiednikami roślinnymi. W mojej lodówce możecie spotkać mleko
ryżowe lub migdałowe, no i oczywiście wcześniej wspomniane mleko kokosowe.
Takie mleko można kupić, ale najlepiej jest przygotować je samemu. Mamy wtedy
pewność, że nie spożywamy jakichś niepotrzebnych i niekoniecznie zdrowych
dodatków. Jogurt zastępuje mi gęste mleko kokosowe. Zabieram się (póki co w
myślach) za zrobienie roślinnego kefiru. Potrzebuję jedynie zakupić odpowiednie
bakterie. Jestem bardzo ciekawa czy kefir kokosowy przypadnie mi do gustu.
ORZECHY, PESTKI I NASIONA
O tak –
zapas orzechów i pestek zawsze pod ręką. Dodaję je najczęściej do pierwszego i
drugiego śniadania. Orzechy kupuję wszystkie oprócz ziemnych (może głównie ze
względu na alergię Zosi) – brazylijskie (jem ok. 4-5 sztuk dziennie – to moje
dzienne zapotrzebowanie na selen), nerkowce (pyszne, delikatne i kremowe –
można z nich przyrządzić pyszne mleko, majonez, a nawet „sernik”), włoskie i
laskowe. Migdały także – jedne z ulubionych. Jeśli chodzi o pestki i nasiona to
nie mogę się obejść bez słonecznika i dyni. Używam również nasion chia –
pudding z tych małych, niepozornych nasionek w połączeniu z mlekiem kokosowym i
owocowym musem to pyszny pomysł na power-śniadanie.
RYŻ
Jaśminowy,
basmati czy brązowy – zawsze w mojej kuchni. Z powodzeniem zastąpił w mojej
diecie makarony (które oczywiście nie mają prawa bytu z racji swojej
„glutenowości”). Nie ma co się nad nim rozwodzić – ryż jaki jest, każdy widzi. Jest
pyszny, zdrowy i lekkostrawny – czy na słono, czy na słodko.
KASZE I PŁATKI BEZGLUTENOWE
Tak,
jak ryż – kasze bezglutenowe są podstawowym źródłem spożywanych przeze mnie
węglowodanów. Jakie to kasze? Głównie jaglana i gryczana. Jaglana jest
prawdziwą królową kasz. Używam jej do zup, sałatek, jako dodatek do mięska w
sosie. Wspaniale się sprawdza również jako składnik deserów – jaglanego budyniu
(pisałam o nim TU) czy zdrowego rafaello (o tym niebawem). Ja dodaję jej
również do owocowych koktajli. Gryczana natomiast to pyszny dodatek do obiadu.
Robię z niej również placuszki czy sałatki. Warto też wybrać jaglane czy
gryczane płatki – ja zazwyczaj dodaję ich na przykład do klopsa, kotletów czy
pulpecików z mięsa mielonego.
MĄKA BEZGLUTENOWA
Mąka
bezglutenowa w większości przepisów z powodzeniem zastępuje jej pszenną (i nie
tylko) siostrę. Zawsze muszę mieć zapas mąki gryczanej, ryżowej, jaglanej, kokosowej
czy z amarantusa. Są trochę trudniejsze w obsłudze, ale wszystko jest kwestią
wprawy. Nigdy nie kupuję gotowych bezglutenowych mieszanek, zawsze komponuję je sama.
ZDROWA ALTERNATYWA DLA CUKRU
Biały
cukier wykreśliłam z codziennego menu mojej rodziny już jakiś czas temu (choć
zdarza się oczywiście, ze dzieciaki zjedzą sklepowe słodycze - tu groźnie macham palcem w stronę babć i dziadków). W zamian za to
używam ksylitolu i erytrolu, a niekiedy miodu (choć nie za często). Dzieciom,
które są słodkolubne, dodaję do potraw miodu, syropu klonowego lub z agawy.
MIĘSO
Nie
jesteśmy mięsożercami, bardzo często jadamy dania wegetariańskie, ale mięso w
zamrażarce zawsze musi być. Czy to na zupę (o gotowych kostkach rosołowych nie
chcę nawet słyszeć), czy do gulaszu, czy też mielone. Używam różnego – drobiu,
wołowiny i wieprzowiny (ale tylko z szynki). Żałuję bardzo, że nie mam dostępu
do mięsa ekologicznego, ale dlatego z tym kupnym jakoś szczególnie nie
przesadzam. Wędliny sklepowe za to goszczą u nas rzadko i w niewielkich ilościach. Zdecydowanie wolę przyrządzić je sama.
HERBATA ZIOŁOWA
Jeszcze
niedawno byłam osobą kawolubną. Poranek bez kawy jawił mi się niczym z koszmaru
i kiedy dowiedziałam się, że muszę powiedzieć kawie „pa pa”, omalże nie popadłam w depresję.
No tak, ale skoro nie mogę mleka to i kawa bez niego nie jest w moim guście.
Pożegnałam się z nią z dnia na dzień i powiem Wam, że żyję i to całkiem nieźle.
Zamiast kawy wybieram herbatę, ale nie czarną czy earl grey. W moim kubku
każdego ranka parzy się herbata ziołowa – gotowa mieszanka kilku ziół, czystek,
mięta, rooibos lub pu-erh.
MASŁO
Nikt mi
nie wmówi, że zdrowym i smacznym wyborem jest margaryna. Ja toleruję tylko i
wyłącznie masło. Jest ono źródłem cennych witamin - A, D i E i jest zdecydowanie produktem bardziej naturalnym, przez co też lepiej przyswajalnym i zdrowszym. Do smarowania
tylko masło extra, a do smażenia klarowane.
KASZA MANNA
Kasza
manna? Produkt glutenowy? Tak! Nie jest to jednak element mojego jadłospisu,
choć żałuję bardzo, ponieważ kaszkę na mleku, z owocowym sokiem własnej
produkcji, kocham miłością najszczerszą. Jedzą ją moje dzieciaczki – pyszna,
kremowa i słodka – z miodem i odrobiną cynamonu lub z bananem czy sokiem
jagodowym. Mmmmm. Idealne weekendowe śniadanko. Mam pewność, że są po niej
zdrowo najedzeni. Sama dozuję ilość słodkości. Kupne kaszki nie wchodzą na co
dzień w grę, ale kaszę mannę zawsze muszę mieć pod ręką.
A jak to jest u Was? Koniecznie podzielcie się swoim
kuchennym niezbędnikiem
U mnie zawartość szafek kuchennych przeszła jakiś czas temu prawdziwą metamorfozę. Goszczą w nich obowiązkowo: olej kokosowy, erytrol (wcześniej ksylitol), produkt bez laktozy - mleko, ser, jogurty, produkty bezcukrowe, makarony bezglutenowe, ryż i płatki ryżowe (ubóstwiam!), płatki jaglane, kasza manna też jest - ale Oliwia nie lubi, zresztą wiesz o tym. Hmm, co jeszcze? A, soki warzywne, soki owocowe (żadnych napojów nie kupuję), kabanosy i parówki, ale tylko te najlepszej jakości z najlepszym składem, obowiazkowo kurczak i wołowina w zamrażarce. Uwielbiam także mozarellę, więc nigdy jej nie brakuje w mojej lodówce. Do tego masło i różne warzywa - oliwki, czosnek, cebula, te najbardziej aromatyczne. I to chyba tyle z niezbędnych rzeczy. :)
OdpowiedzUsuńSama od jakiegoś czasu stopniowo wymieniam niezdrowe produkty na zdrowsze odpowiedniki. Dla mnie podstawa to oliwa z oliwek i twaróg :D
OdpowiedzUsuń