Jak cudownie się patrzy przed
siebie, gdy nie stoi się w cieniu depresji. Mimo szarego nieba, zawsze czuć
promienie słońca na twarzy. Nie trzeba zakładać żadnych kolorowych okularów, a
najlepiej się wszystkich pozbyć i brać życie takim, jakim jest. Chyba nadszedł
właśnie taki czas – jestem prawie wolna. Czuję się lekko (i to nie za sprawą
diety), nic nie ciągnie mnie w dół. Nareszcie złapałam oddech, pełną piersią.
Jak gdybym wynurzyła się z głębokiej wody, pod którą czułam, że za chwilę
zabraknie mi tchu. I najważniejsze jest to, że czuję się panią własnego życia.
Na jak długo? Nie wiem.
Skąd to
uczucie? Nie potrafię odpowiedzieć. Ogarnęła mnie wewnętrzna życiowa euforia.
Oczyściłam umysł, duszę, a dzięki temu wciąż oczyszczam też ciało. Przetarłam
oczy i nareszcie widzę wyraźnie. Łapię się za głowę i zastanawiam, jak mogłam
tak żyć? No mogłam, ale nie było łatwo. Napisałam wyżej „prawie wolna” – kilka
bitew już wygrałam, choć wciąż od czasu do czasu czuję zapach wojny. Mojej
wewnętrznej wojny domowej. I tak osiągnęłam już bardzo wiele i jestem z tego
bardzo dumna.
![]() |
| Źródło: Internet |

